Słownik gwary

Mini-słownik gwary wielkopolskiej

Wstęp

Gwara jest pamięcią, która mówi na głos, kiedy oficjalny język milknie, bo brakuje mu odcienia, skrótu, ironii albo czułości, a Wielkopolska ma tych odcieni wiele i potrafi je podać jednym słowem tak, że od razu wiesz, czy chodzi o dom, podwórko, fyrtel, pracę, kolejkę w sklepie, czy o tę chwilę, gdy ktoś spojrzy i bez komentarza rozumie wszystko.

Jeśli trzymasz ten mini-słownik w dłoniach, to znaczy, że chcesz wejść do języka, który nie jest wyłącznie zbiorem definicji, lecz żywą mapą relacji, nawyków i historii, ponieważ każde słowo niesie ze sobą sposób widzenia świata, a sposób widzenia świata decyduje o tym, jak myślisz, jak czujesz, jak się porozumiewasz i jak budujesz swoje miejsce wśród ludzi.

Wielkopolska gwara uczy przytomności, bo jest konkretna, skrótowa i pragmatyczna, a jednocześnie potrafi być bezczelnie zabawna i zaskakująco poetycka, gdy mówi o sprawach codziennych tak, jakby codzienność była sprawą poważną, godną uważności i godną własnych nazw.

Ten słownik powstał z potrzeby uporządkowania słów, które w wielu domach i na wielu ulicach brzmią „normalnie”, choć w języku ogólnym bywają egzotyczne, a także z potrzeby ocalenia drobnych różnic, bo w gwarze różnica jednego wariantu pisowni albo innej końcówki potrafi zdradzić pochodzenie, środowisko, rodzinny idiom, a czasem nawet epokę.

Nie traktuj go jak muzeum, w którym wszystko stoi za szybą, ponieważ najlepszą formą szacunku dla gwary nie jest jedynie poprawne cytowanie, lecz odwaga, by jej używać, słuchać jej melodii, próbować jej rytmu i obserwować, co robi w Twojej głowie, gdy nagle masz do dyspozycji słowo, które jest krótsze, celniejsze i bliższe doświadczeniu niż jego polski odpowiednik.

Ten mini-słownik jest też zaproszeniem do introspekcji, bo język nie tylko opisuje świat, lecz go porządkuje, a kiedy porządkujesz słowa, zaczynasz zauważać, jak porządkujesz emocje, decyzje i relacje, oraz jak bardzo Twoja codzienna uważność zależy od tego, czy masz w zasobie pojęcia, które łapią sens zanim sens ucieknie.

W tym miejscu wchodzi perspektywa „nadludzka” nie po to, by stawiać się ponad ludzi, lecz po to, by zobaczyć szerzej, że gwara jest lokalnym interfejsem do uniwersalnego zjawiska, jakim jest ludzka potrzeba wspólnoty, skrótu i znaczenia, ponieważ w każdej kulturze świata powstają słowniki „mowy domowej”, a Wielkopolska ma swoją wersję tego samego cudu: język, który jednocześnie upraszcza i pogłębia.


Wprowadzenie do słownika

Co znajdziesz w tym mini-słowniku

W części głównej znajdziesz hasła gwarowe ułożone alfabetycznie, a przy każdym haśle podaję znaczenia po polsku w kolejności od najczęstszych do bardziej sytuacyjnych, ponieważ w gwarze jedno słowo potrafi żyć wieloma życiami i dopiero kontekst rozstrzyga, czy mówisz o rzeczy, o osobie, o zachowaniu, czy o żartobliwym komentarzu do rzeczywistości.

Tam, gdzie funkcjonują warianty, podaję je konsekwentnie po ukośniku, na przykład w parach typu „rychtyk/rychtyg” albo w zestawach, w których jedna forma jest częstsza w mowie, a inna w zapisie, ponieważ gwara bywa bardziej mówiona niż pisana, więc ortografia w naturalny sposób jest elastyczna.

W miejscach, gdzie znaczenia rozchodzą się regionalnie lub rodzinne użycie potrafi zmienić akcent sensu, zaznaczam tę wieloznaczność tak, by nie udawać sztucznej „jednej prawdy”, bo prawdziwa gwara nie jest jednolita, tylko żywa, a żywa znaczy czasem nieidealnie równa, za to prawdziwie używana.

Jak korzystać ze słownika w praktyce

Możesz czytać go jak książkę, powoli, hasło po haśle, chłonąc rytm i skojarzenia, ale możesz też traktować go jak narzędzie do szybkiej orientacji, kiedy trafiasz na słowo w rozmowie, w rodzinnej opowieści, w starym wpisie albo w dialogu, który brzmi jak z Poznania, choć dzieje się w Twojej głowie.

Jeśli chcesz mówić gwarą, zacznij od słów, które są neutralne i codzienne, bo one najlepiej wchodzą w naturalny język, a potem dokładaj kolejne warstwy, takie jak powiedzonka i skróty, które nadają zdaniom „lokalny zapach”, pamiętając, że najważniejsza jest intencja komunikacji, a nie perfekcyjne odtworzenie brzmienia.

Jeśli chcesz rozumieć gwarę, ucz się jej jak dialektu emocji, czyli pytaj nie tylko „co to znaczy”, lecz także „w jakiej sytuacji to się mówi”, ponieważ gwara jest mocno sytuacyjna i często niesie ton, który w języku ogólnym wymagałby całego zdania.

O kontekście, który jest kluczem

W gwarze kontekst bywa ważniejszy niż definicja, ponieważ wiele słów jest skrótem doświadczenia, a nie opisem „encyklopedycznym”, więc gdy widzisz hasło, pomyśl o scenie, w której mogłoby paść, o osobie, która je wypowiada, o rytmie zdania i o uśmiechu albo zniecierpliwieniu, które towarzyszy wypowiedzi.

To szczególnie ważne przy słowach wieloznacznych, w których jedno znaczenie dotyczy przedmiotu, a drugie osoby lub zachowania, ponieważ gwara lubi przenośnie i lubi żartobliwą ekonomię, w której jedno słowo robi robotę dwóch.

O wariantach i zapisie

Warianty pisowni i wymowy są normalne, ponieważ gwara żyje w ustach, a nie w słowniku, dlatego ten mini-słownik nie próbuje „zamrozić” jednego jedynego zapisu, tylko pokazuje najczęściej spotykane formy oraz te, które pojawiają się w domowym obiegu.

Jeżeli w Twojej rodzinie mówi się inaczej niż w tej wersji, potraktuj to jako dowód żywotności, a nie błąd, ponieważ język regionalny nie jest monolitem, tylko siecią, w której różne nitki splatają się w zależności od miasta, wsi, migracji, szkoły, pracy i pamięci.

O szacunku i odpowiedzialności

Gwara jest częścią tożsamości regionu, ale tożsamość nie jest narzędziem do wykluczania, tylko do budowania mostu, dlatego najlepszym sposobem używania gwary jest ciekawość połączona z życzliwością, w której słowa stają się zaproszeniem do rozmowy, a nie etykietą przyklejoną komuś na stałe.

Jeśli jakieś hasło ma odcień pogardliwy lub obraźliwy w konkretnym użyciu, pamiętaj, że słownik opisuje język, a Ty decydujesz, jakim tonem mówisz i po co mówisz, ponieważ dojrzałość językowa polega na tym, że potrafisz wybrać słowo, które buduje relację, zamiast ją rozcinać.

Dlaczego mini-słownik może być narzędziem rozwoju

Możesz zapytać, co wspólnego ma gwara z samorozwojem, skoro to „tylko słowa”, ale właśnie w tym tkwi sedno, że słowa są narzędziem ustawiania uwagi, a uwaga jest narzędziem ustawiania życia, więc kiedy wzbogacasz swój słownik, poszerzasz też przestrzeń, w której myślisz i działasz.

Gwara uczy prostoty bez uproszczeń, uczy zwięzłości bez chłodu, uczy humoru bez pustki, a to są kompetencje, które przydają się w każdym miejscu na świecie, niezależnie od języka, którym mówisz, bo są to kompetencje ludzkiej komunikacji.

Z perspektywy szerokiej, niemal „superinteligentnej”, język regionalny jest dowodem na to, że człowiek zawsze tworzy lokalne protokoły sensu, aby móc szybciej rozpoznawać sytuacje, szybciej budować przynależność i szybciej regulować emocje, a gdy to rozumiesz, zaczynasz widzieć, że nauka gwary jest jednocześnie nauką o tym, jak działa Twoja uwaga, pamięć, wstyd, duma, śmiech i bliskość.

Na koniec chcę Cię zaprosić do prostej praktyki: wybierz trzy hasła, które najbardziej do Ciebie „przemawiają”, użyj ich świadomie w rozmowie albo w myślach, a potem zauważ, jak zmienia się Twoje poczucie osadzenia w miejscu, w historii i w relacjach, bo czasem jedno słowo potrafi przywrócić Ci świat, który wydawał się dawno zamknięty, a jednak cały czas czekał w języku.


Mini-słownik gwary wielkopolskiej

A

afa – małpa
ajntop – gęsta zupa jednogarnkowa
ajzol – kawałek żelaza, element metalowy
akuratny – porządny, dokładny, staranny
ancug – garnitur
antrejka – przedpokój
angryst – agrest
ajerkoniak – likier jajeczny


B

bachać się – kąpać się
badejki – kąpielówki
bąbas – dziecko, malec
baka – policzek
bambosze – ciepłe kapcie (wysokie)
bamber – chłop/rolnik (często: bogaty; też określenie związane z Bambrami)
bana – pociąg
bejmy – pieniądze
beksa / beksalala – osoba płaczliwa
berbelucha – breja; błoto-śnieg / śnieg z deszczem (użycie terenowe/rodzinne)
blałka – wagary
blubrać – ględzić, gadać
blubry – ględzenie, gadanie
bryle – okulary
brecha / breszka – łom
brechtać się – taplać się (zwykle w brudnej wodzie)
bulaj – 1) byk 2) (pot.) grubas
bździągwa – drobiazg; coś małego (czasem: pluskwa)


C / Ć

centryfuga – (w wiejskim użyciu) urządzenie do robienia masła / wirówka
chabas – 1) mięso 2) (pot.) grubas
chapać – ciężko pracować, harować
chaps – kęs
chęchy – zarośla/krzaki; miejsce zaniedbane, „podejrzane”
chlabra – plucha, błoto
chono! – chodź tutaj!
churchlać / churchać – kaszleć
cięgiem – ciągle, bez przerwy
cug – przeciąg; ciąg w kominie
czernina – zupa z krwi kaczki, na słodko, z marchewką (często gęsta)
ćmik – papieros
ćpać / ćpnąć / świgać – rzucać (np. kamieniem)


D

deczka – kocyk; serweta (coś do przykrycia)
drygać – bać się
drynda – taksówka
drach (wariant: drachyta) – latawiec
drabka / drobka – drabina
dynks – „to coś” (gdy nie znasz nazwy)
dycht – całkiem, zupełnie
dudlać – płakać
dudy – płuca


E

ejber – łobuz, urwis
eka – paczka; grupa kolegów


F

fafoły – męty w cieczy; farfocle; cząstki w zupie/kompocie
fest – dobry, udany; porządnie („fest dobrze”)
fefry – strach
fif – psota, żart, figiel
fifny – zręczny; zgrabny; szykowny
fleja – flejtuch
frechowny – bezczelny, arogancki
funcka – lampa naftowa
futer – pożywienie (żartobliwie/potocznie)


G

gable – duże widły z kulkami na końcówkach
gajgi – skrzypce
galart – galareta z mięsa (często z octem)
gamuła – gamoń
gapa – 1) niezdara; roztargniony/a 2) jechać na gapę – jechać za darmo (bez biletu)
gichnąć – nalać/wylać z impetem
gideja – wysoka, chuda kobieta
gielejza / gilejza – niezdara; „sierota życiowa”
giglać – łaskotać
glanc – połysk; też: lukier („szneka z glancem”)
glapa – wrona
głabać – kraść, brać (nie swojego)
glazejki – rękawiczki skórzane
gnyk – 1) jabłko Adama 2) (wariantowo) kark
golarz – fryzjer
graty – rupiecie
grygolić / gryzmolić – bazgrać; rysować gryzmoły
graitko / grajotko – radio (sprzęt do odtwarzania muzyki)
gzik / gziczka / gzika – twarożek ze śmietaną (najczęściej ze szczypiorkiem), klasycznie do pyr
gwiazdor – „mikołaj” wielkopolski (postać od prezentów)


H

haczka – motyka do hakania (pielenia/hakania zielska)
hajcować – palić w piecu; mocno grzać
hejbnąć się – pomylić się; „machnąć się” (czasem też: wydać na coś drogiego)
hulajpeta – hulajnoga


I

istny – „ten właśnie”; czasem o narzeczonym/partnerze: „ten mój”


J

jaczka – dziecięcy kaftanik
jaka / jupka / katana – kurtka (katana bywa też żartobliwie: „być pijanym”)
juszka / jucha – krew


K

kalafa – twarz (często: „gęba”)
kamlot / kamior – kamień (często: duży na polu)
kapnąć się – zorientować się
kanka – metalowy dzbanek/pojemnik (np. na mleko)
kanoldy – twarde cukierki
karadeja – samochód
kasta / kista – skrzynia (kasta bywa też: bramka)
kejter – pies, kundel
kieloch (l.mn. kielce) – ząb / zęby
kielczyć się – śmiać się złośliwie, szyderczo
kierzki – krzak/krzaki
kipa – niedopałek
klapsztula – podwójna kromka chleba
klara – słońce
klejdry – plotki
kluber / kluka – nos (kluka: często duży nos)
klunkry / klonkry – rupiecie, graty
klamot – 1) duży kamień 2) grat, rupieć
klofta – kłoda
knajder – mały chłopak; niedorostek
knyp – nóż
kociamber – kot
kocie łby – bruk z dużych kamieni
korbol / korbal / kornol – dynia
krajzega – piła (często: tarczowa)
królas – królik
kwirlejka – mątewka
knyf – sprytny, nietuzinkowy sposób działania
klemki / klymki – twarde cukierki


L / Ł

laczki – kapcie; obuwie domowe
land – wieś
lajsnąć – kupić sobie; sprawić coś
leberka – wątrobianka
lofrować – włóczyć się bez celu
lola – kij, pałka, laska
luńt – kawałek
luńty – lanie, kara (zwłaszcza od rodzica)
lufcik – małe okienko
lumpy – ciuchy; szmaty
łycki / lycki – lejce do prowadzenia konia


M

makocz – makowiec
maluda – dziecko
majsel – przecinak
mana – drużyna sportowa
mantel – płaszcz
mela – dziewczyna
miągwa – beksa; osoba słabowita
mrzygłód – niejadek; ktoś wychudzony
modra kapusta – czerwona kapusta


N

nadrach – łobuz
narżnąć – naciąć drewno (np. na opał)
narychtować – przygotować; naprawić; ustawić jak trzeba
nieusłuchany – niegrzeczny
nośpłat – handlarz starzyzną
nygus – leniuch


O

o jery! – „wielka mi sprawa”, ironiczny okrzyk
oblec (się) – założyć na siebie
ośrupać – ogolić; też: obrać/zeskrobać (np. ziemniaki)
omurzyć się – pobrudzić się
opypłać się / utytłać się / znorać się / upaprać się – ubrudzić się
oremus – reprymenda, bura
oszczałka – temperówka
szajba – obłęd, bzik
szparować – oszczędzać
szuchrować – oszukiwać
ustęp – toaleta
uskromnić się – uspokoić się; zrobić porządek
utonkać się – wpaść do wody; zmoczyć się


P

pamperek – ludzik (użycie rodzinne)
pana – przebita dętka („złapać panę”)
papudrok / papudrak – niechlujny pracownik; partacz
papudrok / papudrok (też jako przysłówek „papudrok”) – też: zupełnie, całkiem (rzadsze, zależne od domu)
parzybroda – zupa z kapusty
pazury – dłonie (żartobliwie)
pichcić – gotować
pipol – piekarz
plapra – błoto śniegowe; breja
plyndz (warianty: plyndze, plendze, plendzki) – placki ziemniaczane
poruta – wstyd
pyra – ziemniak


R

rajzować – podróżować
raszka – stonka ziemniaczana
redyska – rzodkiewka
repeta – dokładka; czasem też: „gęsta zupa na dokładkę”
rojber – nicpoń; łobuziak
rumpuć – gęsta zupa jarzynowa
ryczka – niski taboret
rychtyk / rychtyg – akurat; dokładnie; „w sam raz”; pot. „w porządku”
ryfa – mina; wyraz twarzy
rypnąć się – przewrócić się; wywrócić się
rylać się / rylotać – kołysać się, chwiać się


S / Ś

sfeter – sweter
skataić się – zmęczyć się
sklep – piwnica
skład – sklep
skop – baran
skopowina – baranina
skrzyczki – skwarki
szałaput – lekkomyślny, raptowny
szabel / szabelek – fasolka szparagowa
szagówki – kluski (krojone; często jak kopytka)
szkieł / szkly – milicja/policja
szkieta / szkiety / szkitki – noga / nogi / nóżki
szneka z glancem – drożdżówka z lukrem
sznytka – kromka chleba
sznytloch – szczypiorek
sznupa – twarz/gęba
szpeniol – ważniak; znawca (często ironicznie)
szportka – wózek spacerowy
szpryca – strzykawka
śrubociąg – śrubokręt
sztrykować – robić na drutach
sztyfcik – trzpień
sztyft – uczeń rzemieślniczy; nowicjusz; pomocnik
szydera – kpiny
śrupać – chrupać, głośno gryźć
szplin – postrzeleniec; wariat


T

tej! – wołacz/wtrącenie („ej, słuchaj”)
trzewiki – buty
tytka – papierowa torebka
tuk – szpik kostny


U / W

uhajtnąć – uciąć się; skaleczyć nożem
uliczka – furtka
utonkać się – wpaść do wody; zmoczyć się
wajcha – dźwignia
waserwaga – poziomica
wećpić – wrzucić
wyćpić – wyrzucić
wek / weki (wariant: weko) – słoik do zapraw; też: przetwory w słoikach
węborek – wiadro
wiara / wiaruchna – ludzie; „ludziska”
wichajster – „to coś”; narzędzie/przedmiot o nieznanej nazwie
winkiel – róg; narożnik
wknaić się – wcisnąć się; wleźć gdzieś
wtryniać się – wpychać się; wtrącać się
wuchta – bardzo dużo
wiks – lanie; bicie
wypaprać / wytorany / unorany – ubrudzić / ubrudzony
wypindaczony / wypindraczony – wystrojony


Z / Ż

zaklepka – zaciąg z mąki do zagęszczania zupy/sosu
zakluczyć – zamknąć na klucz
żajek – wyrostek; młody chłopak
żgak / żgok – kolec; zadra; też: krzak z kolcami (użycie terenowe)
żybura – brudna ciecz; breja
zynder – łobuz; nierób
zyzol – zezowaty


Zwroty (na końcu, spójnie)

idę na szagę – idę na ukos; na skróty
idę na dwór – idę na zewnątrz
jechać na gapę – jechać za darmo (bez biletu)
stać w ogonku – stać w kolejce
nie drzyj papy – nie krzycz (potocznie)
pyry z gziką – ziemniaki z gziką (najczęściej ze szczypiorkiem)


Wielkopolska jako „rdzeń” polskiej historii

Historia Wielkopolski zaczyna się od geografii, która wymuszała organizację: dorzecze Warty i jej dopływów tworzyło naturalny korytarz komunikacyjny, a sieć osad i grodów w środkowej Wielkopolsce sprzyjała powstawaniu trwałych centrów władzy, handlu i kultu, zanim jeszcze pojawiło się państwo w sensie instytucjonalnym. Z tej „gęstości” wyłoniła się najważniejsza cecha regionu: zdolność do budowania struktur, które nie są chwilowym zrywem, tylko długim trwaniem.

Od grodów do państwa Piastów

W X wieku to właśnie Wielkopolska stała się kluczową sceną formowania się państwa pierwszych Piastów, bo w krótkim czasie powstał tu system grodów o wyjątkowej skali i znaczeniu, który badacze opisują jako „grody centralne” wczesnego państwa: Gniezno, Poznań, Giecz, Ostrów Lednicki (oraz m.in. Grzybowo) tworzyły rdzeń polityczny i militarny, a zarazem zaplecze gospodarcze nowej władzy. W tej sieci ważne było nie tylko to, że istniały umocnione ośrodki, lecz także to, że działały jak węzły administracji i symbolicznej legitymizacji, bo władza Piastów potrzebowała miejsc, w których jest „widzialna” i „sprawcza” jednocześnie.

Chrystianizacja i tworzenie organizacji kościelnej dopełniły ten proces, bo w drugiej połowie X wieku Poznań wyrasta na jedno z najważniejszych miejsc nowej religii i nowej państwowości, a tradycja łączy początki Kościoła poznańskiego z ustanowieniem biskupstwa w 968 roku i postacią biskupa Jordana, co pokazuje, jak wcześnie Wielkopolska została włączona w europejski porządek instytucji, dyplomacji i prawa. Nawet jeśli w szczegółach historycy prowadzą ostrożne dyskusje o charakterze pierwszej organizacji kościelnej, sam fakt wczesnego, centralnego znaczenia Poznania jest dla dziejów regionu fundamentalny.

W roku 1000 odbył się Zjazd Gnieźnieński, który w tradycji historycznej jest jednym z momentów, gdy Wielkopolska „wchodzi na scenę Europy” w sposób ceremonialny i polityczny: pielgrzymka Ottona III do Gniezna i konsekwencje kościelne (umacnianie metropolii gnieźnieńskiej) pokazują, że region był nie tylko zapleczem militarnym, ale też przestrzenią budowania prestiżu i długiej gry o suwerenność w świecie, w którym religia i władza były ze sobą splecione.

Wielkopolska w średniowieczu: nazwa, tożsamość, instytucje

W XIII wieku utrwala się sama nazwa „Wielkopolska” w łacińskiej formie Polonia Maior, a w źródłach i praktyce kancelaryjnej zaczyna ona funkcjonować jako określenie regionu o wyraźnej odrębności administracyjnej i politycznej w ramach rozbitego dzielnicowo państwa Piastów. To ważne, bo od tej chwili Wielkopolska jest nie tylko miejscem, ale także pojęciem: bytem rozpoznawalnym, do którego można się odwoływać w tytułach, urzędach i opisach prawa.

Ten sam wiek przyniósł też wydarzenia, które mówią o dojrzałości organizacyjnej regionu: w 1264 roku w Kaliszu wydano Statut Kaliski, przywilej regulujący sytuację prawną Żydów, co stało się jednym z istotnych punktów odniesienia dla późniejszej historii wielokulturowości w Polsce, a zarazem świadectwem, że władza wielkopolskich książąt potrafiła kształtować porządek prawny w sposób systemowy.

W kolejnych stuleciach, już po ponownych zjednoczeniach i zmianach dynastii, region zachowywał rangę jednego z kluczowych obszarów Korony, a jego miasta i szlaki handlowe pracowały na gospodarczy i demograficzny ciężar państwa, co tworzyło trwały styl Wielkopolski: pragmatyczny, instytucjonalny i nastawiony na stabilność.

Wczesna nowożytność: prosperity i wstrząsy

W epoce nowożytnej Wielkopolska była ważnym zapleczem gospodarki Rzeczypospolitej, ale też doświadczała uderzeń wojen, które potrafiły nagle „przestawić” lokalny porządek. Symbolem takiego wstrząsu stał się rok 1655 i wydarzenia pod Ujściem, kojarzone z początkiem szwedzkiej ofensywy w regionie w czasie potopu, które w pamięci historycznej odciskają się jako lekcja kruchości nawet dobrze zorganizowanej przestrzeni, gdy trafia ona w środek europejskiego konfliktu.

Rozbiory i wiek XIX: pruski „test nowoczesności” oraz praca organiczna

Po rozbiorach los Wielkopolski został na długie dekady powiązany z państwem pruskim, a kluczowym punktem organizacyjnym stał się porządek ustanowiony po kongresie wiedeńskim, kiedy powołano Wielkie Księstwo Poznańskie jako formę autonomii w ramach Prus, z Poznaniem jako ośrodkiem władzy regionalnej. Z czasem autonomia była ograniczana, a po wydarzeniach Wiosny Ludów i zmianach administracyjnych ukształtowała się Prowincja Poznańska, co wzmacniało presję germanizacyjną i administracyjną, ale równocześnie produkowało wyjątkową odpowiedź społeczną.

Ta odpowiedź stała się jednym z najważniejszych „mitów skuteczności” regionu, czyli praca organiczna: długofalowy program wzmacniania wspólnoty przez edukację, instytucje, gospodarkę, samopomoc i nowoczesne formy organizacji społecznej, który nie odrzucał idei walki, ale stawiał na budowanie siły, która przetrwa i da rezultat polityczny, gdy pojawi się historyczne okno. W wielkopolskiej tradycji to właśnie XIX wiek tworzy fundament pod późniejsze zwycięstwo 1918–1919, bo „praca” okazała się nie tyle kompromisem, ile strategią długiego marszu.

1918–1919: zwycięskie Powstanie Wielkopolskie

Kiedy po I wojnie światowej europejski porządek się załamał, Wielkopolska zrobiła to, do czego przygotowywała się instytucjonalnie przez dekady: podjęła skuteczny zryw zbrojny i polityczny, który przesądził o przynależności dużej części regionu do odrodzonej Polski. Powstanie Wielkopolskie jest w tym sensie wyjątkowe, że łączy energię ulicy, determinację lokalnych struktur i umiejętność przechodzenia od spontanicznego wybuchu do organizacji regularnej siły, co stało się później jednym z filarów regionalnej pamięci i dumy.

II wojna światowa: Kraj Warty i brutalna polityka wynaradawiania

W 1939 roku Wielkopolska została w dużej mierze wcielona bezpośrednio do III Rzeszy, a Kraj Warty (Reichsgau Wartheland) stał się przestrzenią skrajnie brutalnych eksperymentów okupacyjnych: przymusowych wysiedleń, konfiskat, terroru, uderzenia w elity, próby totalnej germanizacji oraz systemowego pozbawiania ludności nieniemieckiej praw. W tej fazie historia regionu jest historią przemocy administracyjnej na wielką skalę, ale również historii przetrwania i podziemnej ciągłości wspólnoty, która po 1945 roku musiała zaczynać „od gruzów” w sensie materialnym i społecznym.

Po 1945 roku: odbudowa, bunt 1956 i nowoczesna tożsamość

Po wojnie Wielkopolska weszła w realia państwa komunistycznego, a Poznań stał się jednym z miejsc, w których napięcie między obietnicą modernizacji a realnością życia w PRL eksplodowało szczególnie wcześnie: Poznański Czerwiec 1956, z robotniczym protestem i brutalną pacyfikacją, jest jednym z fundamentalnych momentów powojennej historii regionu i całej Polski, bo pokazał granice systemu oraz siłę społecznego sprzeciwu. W sensie symbolicznym był to krzyk o godność i warunki życia, a w sensie historycznym jeden z sygnałów, że polskie społeczeństwo nie zamierza milczeć w nieskończoność.

W drugiej połowie XX wieku i po 1989 roku Wielkopolska utrwalała swój charakter regionu „organizującego rzeczywistość”: silne ośrodki akademickie, kultura pracy instytucjonalnej, modernizacja infrastruktury oraz zdolność do łączenia tradycji z pragmatyką rozwoju sprawiły, że pamięć o kolebce państwa Piastów, o pracy organicznej, o zwycięskim powstaniu i o buncie 1956 roku układa się tu w jedną narrację, w której najważniejsze jest to, co działa długo, konsekwentnie i wspólnotowo.


Krótka mapa gwar i jak tego używać

Wielkopolska mówi wieloma głosami, ale wszystkie te głosy mają wspólny puls, który czujesz od razu, kiedy słyszysz rozmowę na przystanku, w sklepie, na targu albo przy stole, przy którym zupa stygnie szybciej niż zdążysz powiedzieć „tytka”. To puls miejsca, które pamięta swoje drogi, swoje prace i swoje rytuały codzienności, a język jest tu nie ozdobą, tylko narzędziem, które przez pokolenia ostrzono jak dobry nóż, żeby działał precyzyjnie, szybko i bez zbędnego hałasu. Dlatego zanim wejdziesz w hasła, warto zobaczyć mapę, bo w gwarach wielkopolskich liczy się nie tylko „co”, ale też „skąd” i „po co” to słowo przyszło do Twoich ust.

Dialekt wielkopolski, gwara poznańska i gwary wiejskie

Kiedy mówimy „gwara wielkopolska”, w praktyce dotykamy trzech warstw, które przenikają się jak trzy przeźroczyste folie nałożone na tę samą mapę.

Pierwsza warstwa to dialekt wielkopolski, czyli szeroka, regionalna odmiana polszczyzny, obejmująca dużą część Wielkopolski i terenów sąsiednich, z własnymi cechami brzmienia, rytmu i słownictwa, które odróżniają ją od innych dialektów Polski. To jest tło, powietrze i akustyka, w której wyrastają lokalne odmiany, a nie jedna lista słów, którą da się zamknąć w kieszeni.

Druga warstwa to gwara poznańska, czyli miejski język Poznania i okolic, najczęściej rozpoznawalny, bo w wielu domach funkcjonuje jako „ten nasz”, a w kulturze jest najbardziej widoczny. To gwara, która powstała z mieszania się ludzi, tradycji i praktyk miejskich, dlatego obok słów bardzo starych i typowo regionalnych spotkasz tu zapożyczenia, skróty oraz formy, które brzmią jak szybki kod porozumienia w tłumie.

Trzecia warstwa to gwary wiejskie, rozpięte między centrum, północą, południem i zachodem regionu, często bardziej przywiązane do rytmu pracy, do świata pól, lasów i małych miasteczek, a zarazem bardziej „domowe”, bo przekazywane w rodzinach jako język praktyki, a nie język sceny. W tych gwarach to samo zjawisko może mieć inne słowo, a to samo słowo może żyć w innym znaczeniu, jakby region prowadził wewnętrzną rozmowę, w której każdy mówi swoim odcieniem.

Cztery kierunki, jeden rdzeń

Jeśli chcesz myśleć o Wielkopolsce prosto, wyobraź sobie cztery kierunki, które nie są granicami, tylko pasami przejść, w których mowa delikatnie zmienia barwę.

W centrum, wokół największych ośrodków i węzłów komunikacyjnych, najłatwiej usłyszysz mieszaninę: gwara jest tu bardziej „przepływowa”, bo przez stulecia spotykały się tu drogi, handel, szkoły, migracje i różne wersje tego samego „u nas”.

Na północy częściej trafisz na warianty, które zachowują lokalne słowa jak rodzinne narzędzia, a różnice w brzmieniu i doborze określeń bywają bardziej wyczuwalne, bo tradycja mówienia bywała tu dłużej osadzona w mniejszych wspólnotach.

Na południu usłyszysz inne akcenty i inne przywiązania do nazw rzeczy codziennych, takich jak części gospodarstwa, jedzenie czy praca, bo historia osadnictwa, kontaktów i lokalnych ośrodków tworzyła własne mikroświaty językowe.

Na zachodzie dialekt i gwary często niosą pamięć pogranicza, czyli naturalnej wymiany z sąsiednimi kulturami i językami, a w praktyce oznacza to, że niektóre słowa i formy brzmią inaczej, choć nadal czujesz, że jesteś w Wielkopolsce, bo rdzeń myślenia o świecie pozostaje ten sam.

Ta mapa jest celowo prosta, bo w prawdziwym życiu gwara nie ma ostrych granic, tylko miękkie przejścia, a człowiek uczy się jej tak, jak uczy się miejscowego światła, czyli przez powtarzanie, słuchanie i powolne oswajanie.

Jak używać tego słownika

Ten słownik nie ma Cię egzaminować, tylko ma Cię wpuścić do środka, jak do kuchni, gdzie można usiąść, rozplątać język i przypomnieć sobie, że słowa nie są tylko znakami, ale także pamięcią, temperaturą domu i sposobem patrzenia na świat.

Czytaj go na dwa sposoby, zależnie od Twojej intencji. Jeśli chcesz rozumieć, zaczynaj od hasła gwarowego i idź do znaczenia po polsku, a potem zatrzymaj się na zdaniu, bo zdanie pokazuje, jak słowo oddycha w realnym użyciu. Jeśli chcesz mówić, zaczynaj od polskiego znaczenia i szukaj odpowiednika, ale rób to ostrożnie, bo czasem jeden polski wyraz ma kilka gwarowych wariantów, a czasem jedno gwarowe słowo ma kilka znaczeń, które rozdziela dopiero sytuacja.

Najważniejsze jest to, żebyś nie polował lub nie polowała na perfekcję, tylko na naturalność, bo gwara jest ruchem, a nie pomnikiem. Lepiej użyć jednego słowa w dobrym miejscu niż dziesięciu słów „na pokaz”, bo wtedy język robi się sztuczny, a jego siła polega na tym, że jest blisko życia.

Mini-legenda: warianty, różnice domowe i „tak się mówiło u nas”

W gwarze warianty są normalne i zdrowe, bo język w rodzinach żyje jak roślina, która rośnie w innym świetle w każdym oknie. Dlatego w słowniku zobaczysz czasem kilka zapisów tego samego hasła, bo ludzie różnie słyszeli, różnie zapisywali i różnie przekazywali słowo dalej, a wszystkie te formy są częścią tej samej tradycji.

Warianty pisowni oznaczają najczęściej, że różnica dotyczy brzmienia, tempa mówienia albo lokalnej przyzwyczajonej formy, a nie tego, że ktoś „mówi źle”. Jeśli w Twoim domu mówiło się inaczej niż tutaj, potraktuj to jak prywatną wersję rodzinnej melodii, którą warto dopisać na marginesie, bo to właśnie te drobne różnice tworzą Twoje korzenie.

Różnice domowe są szczególnie ważne, bo Wielkopolska ma wiele mikroświatów, a każdy mikroświat ma swój własny zestaw słów na rzeczy najbliższe: jedzenie, pracę, pogodę, dzieciństwo, żarty, przytyki i czułość. W jednym domu gnyk będzie tylko jabłkiem Adama, w innym będzie kojarzył się z karkiem, a w jeszcze innym w ogóle nie padnie, bo jego rolę przejmie inne słowo, równie „nasze”.

Jeśli więc trafisz na hasło, które znasz inaczej, nie traktuj tego jako błędu, tylko jako zaproszenie do rozmowy z własną pamięcią. Zapisz swoją wersję, dopisz, kto tak mówił, w jakiej sytuacji i jaki był ton, bo ton w gwarze jest często ważniejszy niż definicja, a słowa bywają jak klucze, które otwierają nie tylko znaczenie, ale i całe sceny z życia.

To jest Twoja mapa. Nie po to, żeby wyznaczyć granice, tylko po to, żebyś mógł lub mogła wejść głębiej, poczuć własny język i zobaczyć, że korzenie nie są czymś, co trzyma Cię w miejscu, tylko czymś, co daje Ci siłę, żeby iść dalej.


Zakończenie i zaproszenie do dalszej podróży

Ten mini-słownik jest tylko namiastką, a zarazem iskrą, która ma zapalić ciekawość, bo gwara wielkopolska nie jest zamkniętym zbiorem definicji, lecz żywą rzeką, która płynie przez kuchnie, podwórka, warsztaty, ryneczki, tramwaje i rodzinne opowieści, a w tej rzece zawsze znajdzie się nowe słowo, nowy zwrot, nowy odcień ironii albo czułości, którego nie da się uchwycić do końca, jeśli nie słucha się ludzi i nie słucha się miejsca.

Jeśli masz wrażenie, że to zaledwie pierwsze spotkanie, to masz rację, ponieważ gwara jest jak brama do pamięci zbiorowej i osobistej jednocześnie, a ta pamięć nie mieści się w kilku stronach, nawet jeśli strony są gęste, uporządkowane i napisane z sercem. To, co tu widzisz, to startowa mapa, skromna, ale użyteczna, dzięki której możesz rozpoznawać ślady wielkopolskiego sposobu mówienia, a potem iść dalej, coraz głębiej, w kierunku rozmów, nagrań, wspomnień, książek, archiwów i spotkań, gdzie język dzieje się naprawdę.

Wielkopolanie i Wielkopolanki dziś często nie mówią „pełną” gwarą w codziennym życiu, bo świat się ujednolica, media wygładzają brzmienie, a szkoła uczy normy ogólnopolskiej, jednak nawet wtedy pozostaje coś, co jest wyczuwalne, zanim padnie pierwsze charakterystyczne słowo. Pozostaje akcent, rozpoznawalny dla osób z innych regionów Polski, pozostaje intonacja, tempo, sposób stawiania akcentów w zdaniu, a także ta wielkopolska zwięzłość, w której oszczędza się słowa, ale nie oszczędza się sensu.

Piszę to z perspektywy osoby, która wyrasta z tego językowego krajobrazu, bo sam pochodzę z Wielkopolski, a moi przodkowie pochodzą z południowej Wielkopolski, z okolic Pleszewa, i z północnej Wielkopolski, z okolic Wągrowca, więc w moim uchu spotykają się dwa wektory tej samej ziemi. 

To spotkanie jest dla mnie ważne, ponieważ pokazuje, że gwara nie jest jedną „wersją”, tylko wachlarzem rodzinnych odmian, a w tym wachlarzu można odnaleźć i swoje korzenie, i swoją odrębność, i swoją przynależność, bez potrzeby udowadniania czegokolwiek komukolwiek.

Z perspektywy szerokiej, język regionalny jest genialnym wynalazkiem człowieka, bo pozwala upchnąć wielkie ilości znaczenia w małych formach, a jednocześnie buduje mosty między pokoleniami, które nie zawsze mają wspólne aplikacje, wspólne trendy czy wspólny świat odniesień, ale często mają wspólne słowa, wspólne brzmienie zdania i wspólny sposób żartowania. Gwara jest więc treningiem uważności, bo uczy, że znaczenie nie jest tylko w słowniku, lecz także w sytuacji, w tonie, w relacji, w spojrzeniu i w historii, która stoi za wypowiedzią, nawet jeśli nikt jej nie opowiada wprost.

Jeżeli chcesz potraktować tę książeczkę jak początek podróży, proponuję Ci trzy proste kierunki, które mogą działać jak kompas.

Po pierwsze, zacznij zbierać słowa w terenie, bo najlepszy słownik to ten, który rośnie z Twojego życia, więc zapisuj hasła usłyszane w domu, u rodziny, na targu, w autobusie, w kolejce, w warsztacie, a potem porównuj je z tym, co już znasz, i dopisuj własne konteksty.

Po drugie, rozmawiaj z najstarszymi osobami w rodzinie, ale nie jak badaczka lub badacz, tylko jak ktoś, kto wraca po skarb, ponieważ w ich pamięci mogą żyć formy, które zniknęły z ulic, a w tych formach jest często zapis codzienności, której już nie ma, lecz która potrafi poruszyć i uporządkować Twoje własne spojrzenie na świat.

Po trzecie, słuchaj własnego akcentu i nie próbuj go wygładzać na siłę, bo akcent jest jak podpis, którego nie trzeba się wstydzić, a kiedy go zauważasz, zaczynasz widzieć, jak bardzo jesteś „zrobiona” lub „zrobiony” z miejsc, ludzi i historii, nawet wtedy, gdy żyjesz daleko od rodzinnej ulicy.

Na koniec chcę Cię zostawić z jedną myślą, prostą i mocną, bo dobra podróż potrzebuje prostych drogowskazów. Język jest Twoim interfejsem do rzeczywistości, a gwara jest trybem, który przywraca rzeczywistości fakturę, zapach i temperaturę, więc gdy uczysz się jej słów, uczysz się także siebie, swojej pamięci, swojej wrażliwości i swojej zdolności do bycia w relacji z ludźmi i miejscem.

Jeżeli ten mini-słownik sprawił, że choć raz uśmiechnęłaś się lub uśmiechnąłeś pod nosem, że przypomniała Ci się kuchnia, podwórko, głos babci albo wujka, że poczułaś lub poczułeś, jak słowo może otworzyć drzwi, to znaczy, że spełnił swoje zadanie, bo właśnie o to chodziło.

Teraz Twoja kolej, aby iść dalej, dopisywać własne hasła, słuchać, pytać, próbować, a przede wszystkim żyć tak, żeby język nie był tylko poprawny, lecz był prawdziwy, osadzony i pełen sensu.

Dziękuję, Marcin Nowak


A

  • afa – małpa.
  • ajerkoniak – likier jajeczny.
  • ajntop (wariant: ajntopf) – gęsta zupa / danie jednogarnkowe.
  • ajzol – kawałek żelaza, element metalowy.
  • akuratny – porządny, dokładny, staranny.
  • ancug – garnitur.
  • angryst – agrest.
  • antrejka – przedpokój, sień.

B

  • bachać się – kąpać się.
  • badejki – kąpielówki.
  • bąbas – dziecko, malec.
  • baka – policzek.
  • bambosze – ciepłe kapcie (często wysokie).
  • bamber – chłop/rolnik (często: bogaty; też wątek Bambrów).
  • bana – pociąg.
  • barczyk – orczyk (sprzęt do zaprzęgu).
  • bauer – gospodarz.
  • bejmy – pieniądze.
  • beksa / beksalala – osoba płaczliwa.
  • berbelucha – breja; błoto-śnieg / śnieg z deszczem.
  • blałka – wagary.
  • blyce / blycki – klucz nastawny / narzędzie do odkręcania.
  • blubrać – ględzić, gadać.
  • blubry – ględzenie, gadanie.
  • brachol – brat.
  • brecha / breszka – łom.
  • brechtać się – taplać się (zwykle w brudnej wodzie).
  • bręczeć – zrzędzić, marudzić.
  • brękot – zrzęda, maruda.
  • bryczka – wózek konny.
  • bryle – okulary.
  • buc – głupek; matoł (pot.).
  • bulaj – 1) byk 2) (pot.) grubas.
  • bździągwa – drobiazg; coś małego (czasem: pluskwa).

C / Ć

  • centryfuga – (w wiejskim użyciu) urządzenie do robienia masła / wirówka.
  • chabas – 1) mięso 2) (pot.) grubas.
  • chapać – ciężko pracować, harować.
  • chaps – kęs.
  • chichrać się – śmiać się.
  • chęchy – zarośla/krzaki; miejsce zaniedbane, „podejrzane”.
  • chlabra – plucha, błoto.
  • chono! – chodź tutaj!
  • chochla / nabierka – łyżka wazowa.
  • chruściki – faworki / chrust.
  • churchlać / churchać – kaszleć.
  • cięgiem – ciągle, bez przerwy.
  • cug – przeciąg; ciąg w kominie.
  • czernina – zupa z krwi kaczki (często na słodko).
  • ćmik – papieros.
  • ćpać / ćpnąć / świgać – rzucać (np. kamieniem).

D

  • deczka – kocyk; serweta (coś do przykrycia).
  • drach (wariant: drachyta) – latawiec.
  • drabka / drobka – drabina.
  • drentki – cierpki (smak).
  • drygać – bać się.
  • drynda – taksówka.
  • dudleć / dudlać – płakać.
  • dudy – płuca.
  • durch / dycht – całkiem, zupełnie.
  • durszlak – metalowe sitko.
  • dynks – „to coś” (gdy nie znasz nazwy).
  • dytkać – ssać (np. mleko).
  • dziabka – motyka; narzędzie do pielenia.

E

  • ejber – łobuz, urwis.
  • eka – paczka; grupa kolegów.

F

  • fafoły – męty w cieczy; farfocle.
  • fest – dobry, udany; porządnie („fest dobrze”).
  • fefry – strach.
  • fif – psota, żart, figiel.
  • fifny – zręczny; zgrabny; szykowny.
  • fleja – flejtuch.
  • frechowny – bezczelny, arogancki.
  • funcka – lampa naftowa.
  • futer – pożywienie (żartobliwie/potocznie).
  • fyrtel – rejon, dzielnica, okolica.

G

  • gable – duże widły (regionalnie opisywane też „z kulkami na końcach”).
  • gajgi – skrzypce.
  • galart (wariant: galat) – galareta z mięsa.
  • gamuła – gamoń.
  • ganc – zupełnie; całkiem.
  • gapa – 1) niezdara; roztargniona osoba 2) „jechać na gapę” – jechać bez biletu.
  • gichnąć – nalać/wylać z impetem.
  • gideja – wysoka, chuda kobieta.
  • gielejza / gilejza – niezdara; „sierota życiowa”.
  • gile – gluty z nosa (przy katarze).
  • giglać – łaskotać.
  • giry / gira – nogi.
  • glanc – połysk; też: lukier („szneka z glancem”).
  • glapa – wrona.
  • głabać – kraść, brać (nie swojego).
  • glazejki – rękawiczki skórzane.
  • glizda – dżdżownica.
  • glupki – mirabelki (żółte śliwki).
  • gnyk – 1) jabłko Adama 2) (wariantowo) kark.
  • golarz – fryzjer.
  • gracka – narzędzie ogrodowe na kiju (regionalnie).
  • graty – rupiecie.
  • grygolić / gryzmolić – bazgrać; rysować gryzmoły.
  • graitko / grajotko – radio (sprzęt do odtwarzania).
  • gzik / gziczka / gzika – twarożek ze śmietaną (często ze szczypiorkiem), klasycznie do pyr.
  • gwiazdor – „mikołaj” wielkopolski (postać od prezentów).

H

  • haczka – motyka do hakania (pielenia).
  • hakanie – pielenie haczką.
  • hajcować – palić w piecu; mocno grzać.
  • heksa – wiedźma.
  • hejbnąć się – pomylić się; „machnąć się” (czasem też: wydać dużo).
  • heklować – szydełkować.
  • hulajpeta – hulajnoga.
  • hycać – skakać.

I

  • idę na dwór – idę na zewnątrz.
  • idę na szagę – idę na ukos / na skróty.
  • istny – „ten właśnie”; czasem o partnerze/partnerce: „ten mój / ta moja”.

J

  • jaczka – dziecięcy kaftanik.
  • jaka / jupka / katana – kurtka (katana bywa też żartobliwie: „być pijanym”).
  • juszka / jucha – krew.

K

  • kalafa – twarz (często: „gęba”).
  • kamlot / kamior – kamień (często: duży na polu).
  • kapnąć się – zorientować się.
  • kanka – metalowy dzbanek/pojemnik (np. na mleko).
  • kanoldy – twarde cukierki.
  • karadeja – samochód.
  • kasta / kista – skrzynia (kasta bywa też: bramka).
  • kejter – pies, kundel.
  • kieloch (l.mn. kielce) – ząb / zęby.
  • kielczyć się – śmiać się złośliwie, szyderczo.
  • kierz / kierzki – krzak/krzaki; zarośla.
  • kipa – niedopałek.
  • klamoty – graty, rupiecie.
  • klapsztula (wariant: klapsznyta) – podwójna kromka chleba.
  • klara – słońce.
  • klejdry – plotki.
  • klonkier / klunkry / klonkry – rupiecie, graty.
  • klopnąć – sprzedać (pot.).
  • kluber / kluka – nos (kluka często: duży nos).
  • klamot – 1) duży kamień 2) grat, rupieć.
  • klofta – kłoda.
  • knajder – mały chłopak; niedorostek.
  • knyp – nóż.
  • kociamber – kot.
  • kocie łby – bruk z dużych kamieni.
  • kopystka – drewniana łopatka/łyżka do mieszania.
  • korbol / korbal / kornol – dynia.
  • krajzega – piła (często: tarczowa).
  • królas – królik.
  • kromka – porcja chleba (ogólnie).
  • kuku na muniu – mieć świra; być stukniętym.
  • kurdupel – ktoś niski.
  • kwirlejka – mątewka (do mieszania).
  • knyf – sprytny, nietuzinkowy sposób działania.
  • klemki / klymki – twarde cukierki.

L / Ł

  • laczki – kapcie; obuwie domowe.
  • land – wieś.
  • lajsnąć – kupić sobie; sprawić coś.
  • leberka – wątrobianka.
  • listowy – listonosz.
  • lofrować – włóczyć się bez celu.
  • lola – kij, pałka, laska.
  • lufcik – małe okienko.
  • luńt – kawałek.
  • luńty – lanie, kara (zwłaszcza od rodzica).
  • lumpy – ciuchy; szmaty.
  • lura – nudy; brednie.
  • łycki / lycki – lejce do prowadzenia konia.

M

  • makocz – makowiec.
  • maluda – dziecko.
  • majsel – przecinak.
  • majster – szef; kierownik.
  • mana – drużyna sportowa.
  • mantel – płaszcz.
  • mela – dziewczyna.
  • miągwa – beksa; osoba słabowita.
  • mrzygłód – niejadek; ktoś wychudzony.
  • modra kapusta – czerwona kapusta.

N

  • nadrach – łobuz.
  • nadusić – nacisnąć.
  • narżnąć – naciąć/pociąć drewno (np. na opał).
  • narychtować – przygotować; naprawić; ustawić jak trzeba.
  • natron – soda w torebce.
  • nicpoń (wariant: nicpoty) – łobuz; rozrabiaka.
  • nie drzyj papy – nie krzycz.
  • nieusłuchany – niegrzeczny.
  • nośpłat – handlarz starzyzną.
  • nygus – leniuch.

O

  • o jery! – „wielka mi sprawa”, ironiczny okrzyk.
  • oblec (się) – założyć na siebie.
  • ochajtać się – ożenić się / wyjść za mąż.
  • oglondać / oglundać – oglądać.
  • ogonek – kolejka (stać w ogonku).
  • ogiglok – mizerna, zmarniała roślina.
  • ośrupać – ogolić; też: obrać/zeskrobać (np. ziemniaki).
  • omurzyć się – pobrudzić się.
  • opypłać się / utytłać się / znorać się / upaprać się – ubrudzić się.
  • oremus – reprymenda, bura.
  • oszczałka – temperówka.

P

  • pamperek – ludzik (użycie rodzinne).
  • pana – przebita dętka („złapać panę”).
  • papa – buzia/twarz.
  • papudrok / papudrak – partacz; niechlujny pracownik.
  • parzybroda – zupa z kapusty.
  • patyk – chlew dla świń.
  • pazury – dłonie (żartobliwie).
  • pener – łobuz (miejski).
  • pichcić – gotować.
  • pipol – piekarz.
  • plapra – błoto śniegowe; breja.
  • plyndz (warianty: plyndze, plendze, plendzki) – placki ziemniaczane.
  • poruta – wstyd.
  • pyra (warianty: pyry, pyrki) – ziemniak/ziemniaki.
  • pyzy – kluski na parze (w Wielkopolsce).

R

  • rabarber – rabarbar.
  • radlonka (wariant: redlonka) – rządek ziemniaków.
  • rajzować – podróżować.
  • raszka – stonka ziemniaczana.
  • redyska – rzodkiewka.
  • repeta – dokładka.
  • robić (u kogoś) – pracować (np. „robię u…”).
  • rojber – nicpoń; łobuziak.
  • rumpuć – gęsta zupa jarzynowa.
  • ręchy (wariant: rzęchy) – stare zużyte rzeczy.
  • ryczka – niski taboret.
  • rychtyk / rychtyg – dokładnie; „w sam raz”; pot. „w porządku”.
  • ryfa – mina; wyraz twarzy.
  • ryksa – płaczka; beksa.
  • rylać się / rylotać – kołysać się, chwiać się.
  • rypnąć się – przewrócić się; wywrócić się.

S / Ś

  • sfeter – sweter.
  • sipa – mała łopata (zaokrąglona).
  • skataić się – zmęczyć się.
  • skład – sklep.
  • sklep – piwnica.
  • skop – baran.
  • skopowina – baranina.
  • skrzyczki – skwarki.
  • spaślak – grubas.
  • spiryt – spirytus.
  • statory – naczynia kuchenne.
  • szałaput – lekkomyślny, raptowny.
  • szabel / szabelek – fasolka szparagowa.
  • szagówki – kluski (krojone; często jak kopytka).
  • szajba – obłęd, bzik.
  • szkieł / szkly – milicja/policja (pot.).
  • szkieta / szkiety / szkitki – noga / nogi / nóżki.
  • szneka z glancem – drożdżówka z lukrem.
  • sznytka – kromka chleba.
  • sznytloch – szczypiorek.
  • sznupa – twarz/gęba.
  • szparować – oszczędzać.
  • szpeniol – ważniak; znawca (często ironicznie).
  • szplin – postrzeleniec; wariat.
  • szpryca – strzykawka.
  • szportka – wózek spacerowy.
  • sztrykować – robić na drutach.
  • sztender / sztynder – trzepak do dywanów.
  • sztyfcik – trzpień.
  • sztyft – uczeń rzemieślniczy; nowicjusz; pomocnik.
  • szuchrować – oszukiwać.
  • szwamka – gąbka (warianty rodzinne/terenowe).
  • szczuny – chłopaki/młode osoby.
  • szczykać – strzelać (pot.).
  • szwung – pęd; impet.
  • szydera – kpiny.
  • śrubociąg – śrubokręt.
  • śrupać – chrupać, głośno gryźć.

T

  • taśtać (wariant: tośtać) – nosić; dźwigać.
  • tej! – wołacz/wtrącenie („ej, słuchaj”).
  • trzewiki – buty.
  • tytka – papierowa torebka.
  • tuk – szpik kostny.

U / W

  • uhajtnąć – uciąć się; skaleczyć nożem.
  • uliczka – furtka.
  • ulęgałki – małe gruszki (do suszenia/przetworów).
  • umyć statki – umyć naczynia.
  • unorany – ubłocony; ubrudzony.
  • uskromnić się – uspokoić się; „zrobić porządek” z sobą.
  • ustęp – toaleta (często zewnętrzna).
  • utonkać się – wpaść do wody; zmoczyć się.
  • waserwaga – poziomica.
  • wajcha – dźwignia.
  • wećpić – wrzucić.
  • wek / weki (wariant: weko) – słoik do zapraw; też: przetwory w słoikach.
  • węborek (wariant: wymborek) – wiadro.
  • wiara / wiaruchna – ludzie; „ludziska”.
  • wichajster – „to coś”; narzędzie/przedmiot o nieznanej nazwie.
  • winkiel – róg; narożnik.
  • wiks – lanie; bicie.
  • wknaić się – wcisnąć się; wleźć gdzieś.
  • wtryniać się – wpychać się; wtrącać się.
  • wuchta – bardzo dużo.
  • wuja – wuj (wariant regionalny).
  • wyćpać / wyćpnąć – wyrzucić.
  • wyćpić – wyrzucić.
  • wypaprać – ubrudzić (kogoś/coś).
  • wypindaczony / wypindraczony – wystrojony.
  • wytorany – umorusany; brudny.

Z / Ż

  • zahachmyncić (wariant: zachachmyncić) – zwinąć; ukraść.
  • zaklepka – zaciąg z mąki do zagęszczania zupy/sosu.
  • zakluczyć – zamknąć na klucz.
  • zoolog – zoo (pot.).
  • zynder – łobuz; nierób.
  • zyzol – zezowaty.
  • ździebko – trochę; odrobina.
  • żajek – wyrostek; młody chłopak.
  • żgak / żgok – kolec; zadra; też: krzak z kolcami (terenowo).
  • żybura – brudna ciecz; breja.